Krótka relacja z rejsu Bergen - Skagen

Planowaną trasą rejsu było Bergen - Świnoujście, w rzeczywistości
wyszło nieco inaczej, ale po kolei. Wyruszyliśmy z Placu Politechniki
w czwartek (8.VIII) o 2400 busikiem marki Toyota, który był w stanie
wskazującym na zużycie (ponad 320000 przebiegu), ale nic to. Rano w
Gdyni wjechaliśmy na prom STENA BALTICA z portem macierzystym NASSAU
i wyruszyliśmy drogą morską do Karlskrony w Szwecji. Podróż promem
trwała około 10 godzin i z portu po odprawie celno-paszportowej wyjechaliśmy
ok. 2000.

Ruszylismy do Bergen. Z drogi lądowej warto wspomnieć przejazd
przez norweskie góry, który dostarczają naprawdę malowniczych górskich widoków,
oraz niezapomniane emocje dla kierowców prowadzących nasz kosmiczny
busik po górskich zjazdach i podjazdach. W sobotę po południu dotarliśmy
do Bergen mając kilka godzin opóźnienia. Poślizg czasowy spowodowany
był przedziurawieniem opony i poszukiwaniami wulkanizacji w Norwegi
(co przy sobocie nie było takie łatwe, a koło zapasowe wyglądało jakby
miało żywot dłuższy niż przebieg naszego busa). Koniec końców dojechaliśmy
do Bergen, i zmieniliśmy poprzednią załogę. Po kilku godzinach prowiant
i nasze rzeczy były zaształowane na jachcie.

Kilka słów o jednostce:
s/y Politechnika jest jachtem flagowym Studenckiego Klubu Żeglarskiego Politechniki Warszawskiej.
Jest to jacht typu OPAL. Został zwodowany w 1978 roku. Dane techniczne
jachtu:
- Typ: Opal II (Conrad C-45)
- Długość całkowita: 14,25 m(45 stóp)
- Zanurzenie: 1,95 m
- Kadłub: mahoń
- Ożaglowanie: jol bermudzki
- Powierzchnia pomiarowa ożaglowania: 80 m2
- Silnik: 35 KM
- Liczba koi: 9

Następnego dnia rano mieliśmy trochę wolnego czasu na obejrzenie miasta. Bergen to typowy
ośrodek miejski położony w górach, z niską zabudową. Tego samego dnia po południu ok.1400 wyszliśmy z
portu wraz z wysoką wodą. Po przepłynięciu krótkiego odcinka fiordu wypłynęliśmy na otwarte morze i skierowaliśmy się na północ
celem odwiedzenia najdłuższego fiordu Norwegii - Sognefjorden. Wieczorem już byliśmy na morzu i czekała nas
pierwsza noc pod żaglami. Rankiem już płynęliśmy po fiordzie i jego spokojnych i głębokich wodach. Jakie wrażenie
sprawiają fiordy? - Jakby się pływało po górach zalanych do połowy wodą. Krajobrazy typowo górskie,
a pomiędzy górami pływają sobie mniejsze i większe stateczki - najlepiej samemu zobaczyć, najlepiej od strony wody.

Warunki wiatrowe są że tak powiem - różne, tak jak to bywa na przestrzeni ograniczonej wysokim brzegiem.
Nawigacyjnie, w trakcie dnia nie jest to trudny obszar, lecz w nocy jest dużo trudniej.
Wiąże się to z tym że,
fiordy nie są za dobrze oznakowane, główny szlak posiada światła i można się zorientować w położeniu,
często nieoświetlone są natomiast odnogi fiordu. Suma sumarum, bezpieczniej jest pływać za dnia.
W związku z tym wieczorem postanowiliśmy gdzieś dojść do brzegu. Późną godziną dopłyneliśmy do portu Hoyanger.
Przystań była trzochę na uboczu, kilka moto-jachtów było, ale ogólnie brak żywego ducha, był prąd, woda,
ale nie doszukaliśmy się sanitariatów. Postój był bezpłatny. Rankiem skierowaliśmy się dalej na wschód fiordu
i odwiedziliśmy małą lecz malowniczą odnogę Arnafjord. Tego samego dnia po południu już kierowaliśmy się z powrotem do Bergen. Tej nocy postanowiliśmy płynąć nocą po fiordzie.

Do Bergen doszliśmy następnej nocy ok. 0100. Następnego dnia ok. 1500 wyszliśmy z Bergen i zaczęliśmy kierować się
na południe. Następnym portem było planowane Skagen (Dania)
Niestety Neptun nie chciał z nami współpracować. Wiało cały czas z południa coraz silniej,
coraz silniej, i po 2 dniach już było 7-9. Po 3 dniach
'orania morza' niemalże w mniejscu postanowiliśmy wejść do Stavanger na 6 godzin, aby trochę
odpocząć, zrobić kilka napraw kupić chleb, paliwo itp. Już wtedy wiedzieliśmy że na sobotę
24.VIII nie zdążymy do Świnoujścia i chyba musimy przesunąć zmianę o 1 dzień.
Ze Stavanger zaczęliśmy kierować się na południowy-wschód do Skagerraku, a wiaterek jakby
zrozumiał nasze intencje i też zaczął wiać z tamtego kierunku, lub nie wiał w ogóle. W efekcie albo płynęliśmy na silniku
w kierunku Skagen albo na żaglach w poprzek cieśniny.
Stało się jasne że zmianę musimy zrobić nie w Polsce, ale najprawdopodobniej w Skagen
- co wiązało się z dodatkowymi kombinacjami z wynajmowaniem busika.

Stavanger

Po 4 dniach 'doczłapaliśmy' się do Skagen. W trakcie tego przejścia odbył się chrzest morski jednej z załogantek
co można szczegółowo obejrzeć na zdjęciach. W sobotę weszliśmy do niemiłośiernie zatłoczonego portu. Doszliśmy jako
trzecia łódka od brzegu, a do naszej wolnej burty jeszcze doszły 2 jachty. Tłok był spowodowany przypływającymi na weekend
Szwedami (prawdziwy potop), którzy przypływają zza cieśniny poimprezować w weekend i napić się taniego piwa.
W niedzielę wieczorem dotarła do nas nowa załoga, przekazaliśmy jacht, wsiedliśmy
do Toyoty (tej samej) i w poniedziałek wieczorem byliśmy w Warszawie.
Reszta zdjęć:
Zdjecia: Tomek Ładyko, Rysio Budyta.