Krótka relacja z rejsu Dziwnów-Christianso-Nexo-Dziwnów 2004

Kolejny ciekawy rejs, a bylo to tak...
W sobotę 19 VI rano dotarlismy do Dziwnowa, jacht stał gotowy do przejecia, co niezwłocznie zrobiliśmy. Po zaształowaniu prowiantu i siebie troche sie rozejrzeliśmy po okolicy. Postanowiłem że wyjdziemy nazajutrz wczesnie rano, koniec końców odprawilismy sie ok 0900. Celnik sprawdził paszporty, pan z kapitanatu sprawdził Karte Bezpieczeństwa i pojechaliśmy. Planowałem osiagnac Christianso, ale płynąc tylko w P20, więc troche naokoło. Z początku wiało SW 5-6B , puźniej zdechło w na wysokości Sassnitz, ale puźniej przyszedł baksztag. Ogólnie pogoda w miarę ok co widać na zdjęciach.

We wtorek po południu weszliśmy do Christianso. Po zacumowaniu przyszedł bosman, powiedział, aby wpisać kto przypłynął i zapłacić za postój, miło że dostaliśy od razu folderki z informacjami i to po polsku - czuć że jesteśmy coraz bliżej UE . O tym uroczym miejscu nie ma co pisać, tam trzeba popłynąć.

Następnego dnia postanowiliśmy odwiedzić jeszcze jeden port na Bornholmie. Wybór padł na Nexo - co prawda na wejściu nie było wesoło, S-SE 5-7B, ale następnego dnia miało odkręcić na SW i nie chciałem mieć kłopotów z wyjściem. Nexo powitało nam deszczem i zimnem. Połaziliśmy, odwiedzilliśmy kawiarenkę internetową. Prognozy były nieciekawe, nad skandynawią przechodził niezły niż, wiec zaczynało się kotłować.

Wyszliśmy w czwartek ok 0600. Zarefowany grot + fok marszowy. Początkowo schronieni za wyspą nie odczuwaliśmy wiatru, w miarę odchodzenia na południe SW 7B było coraz bardziej odczuwalne na 8,5 metrowym jachciku. Po po południu szkwały były 'coraz zdrowsze', więc na noc założyliśmy kliwra I, który był niestety starym żaglem i ok. 1000 następnego dnia się porwał. Po zmianie na kliwer drugi, płynęlismy dalej. Postanowiłem że darujemy sobie halsowanie do Świnoujścia, gdzie miała się odbyć zmiana załogi, i wejdziemy do Dziwnowa, zwłaszcza że na popołudnie zapowiedzieli 7-9 B dla strefy brzegowej. Chciałem się zorientować jaka jest sytuacja w główkach ale, kapitanat się nie odzywał? na szczęście udało się to sprawdzić telefonicznie. Kapitanat się nie odzywał, gdyż w P.P.O.M Kulińskiego jest błąd w kanale nasłuchu kapitanatu. Mimo obaw, udało się wejść do Dziwnowa. Byłem przygotowany, aby w każdej chwili zawrócić w morze, ale 200 m przed główkami wszystko się uspokoiło, a ja odetchnąłem...
Polecam ten porcik jako port schronienia dla wiatru SW 7B.
Powrót trwał ponad 30 h pod wiatr 6-7B, dla całej załogi było ciężka przeprawa bo Neptun nie odpuszczał. Byłem też zadowolony że na wiosnę założyliśmy nowe wanty i okucia na maszt w miejsce tych popękanych.
Koniec rejsu, suszenie wnętrza, pożądki, pojawia się następna załoga...dużo nowych doświadczeń, podczas 98h żeglowania, przepłynęliśmy 291 Mm.
Zdjęcia: Tomek Ładyko.